blogujace broszki na biezaco
ale przebieram nozkami, by poczytac co tam u:
goyi, maurycji,met
yamota, virginii, gali, olensa, truskawki, plazmy, ax, michaeli, takiejmalej, tulii, divi, marianny, matyldy, jerrego, zuzanny, goszki, adusi, mixaizy, ciezarowki imienniczki mej,
iksinskiej III, Mattki Polki, wildrose
i zagladam najczesciej do swojej kuchni, ale linku sie nie da wkleic
zwiedzam
Hamburger
serwetki zuzywam na decoupage
obiecuje, ze uzupelnie galerie
jak dobrze miec zone
[19.01.10/23:22]tak, dobrze miec zone
ja ja wlasnie mam
siostra w domu... bezcenne :)
p.s. ex odpisala na maila, proszac bym swej frustracji zyciowej nie kierowala w nia i ze jej przykro, zem taka nieszczesliwa... i ze w ogole mnie lubi, a nawet z miloscia pisze ten list, bo wdzieczna mi za opieke nad synem... nie biora mnie slowka falszywej osoby i mam zamiar jej napisac skad moja jedyna frustracja zyciowa zwiazana z nia (bo zem zebrala dowody cale te lata :) ale wiecie co? maz moj mowi: nie wszczynaj wojny, nie chce problemow... mam milczec? dla swietego spokoju? udwac, ze pada deszcz, kiedy ktos pluje mi w twarz, a kiedy kwasi na slodko, udawac, ze ciesze sie, ze mnie lubi? grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
nie, przebrala sie miarka
bo sobie postanowilam
[18.01.10/22:54]ze nie bede juz cicho siedziec, jak mi ex meza bedzie dni, tygodnie, miesiace ustawiac pod swoja modle, a moj maz ulegac jej kierujac sie wzgledami ojcowskimi, co rozumiem oczywiscie, ale dlaczego kosztem mojego wolnego czasu, czego nie rozumiem, tak wiec wczoraj mialam rozmowke-pyskowke z owa ex. Pyskowka byla, bo mi nie dala dojsc do slowa, a ja ja przekrzykiwalam, ona mnie, w koncu rzucila sluchawka, ale zdazyla mi powiedziec, ze to nie moja sprawa (ferie dziecka u nas i jej plan comiesiecznych jego wizyt), tylko jej i ojca dziecka... no zesz kurde? a przepraszam, to nie moj dom? nie moj maz? nie moj czas? nie moja rodzina? to jej dzisiaj wyjasnilam w mailu, ze RODZINA, PARTNERSTWO to podejmowanie wspolnych decyzji miedzy innymi i czy jej sie to podoba czy nie, bedziemy ze soba o tych ich wspolnych sprawach rodzicielskich rozmawiac i podjemowac wspolne decyzje. I ze jest troche niekonsekwentna, bo wlicza moje ewentualne przychody przy podwyzszaniu alimentow, a w pozostalych kwestiach to sie nie licze i mam siedziec cicho... Grrrrrrrrrrrrrrr
co sobie jeszcze postanowilam? a wiecie, ze nic chyba? nie mialam czasu, aby usiasc i spisac jakies uporzadkowanie na ten rok. Ale trzeba.
Tymczasem, obiecane fotki nowej, krotkiej fryzurki:
zaraz po pierwszym cieciu
troszku odrosniete (to ten szalik mi zgubili w klubie :(
i znowu ciachnieteim mniej wlosow, tym wiecej sily we mnie. Juz to ktos powiedzial, ale jakos tak zapamietalam, bo do mnie pasuje.
I na dowod, ze w Zakopcu sniegu nie bylo na Sylwka, a tak mi sie marzyl kulig i ognicho...
.jpg)
meganiedoczas
[11.01.10/23:14]uslyszalam dzis od Maury i uwielbiam ten zwrot i tak mam na drugie od dzis.
Ostatnie 4 dni w Polsce. Sie nie wyrabiam. A zeby jeszcze bardziej sie nie wyrobic nastapily wielkie zmiany u mamy w pracy, wiec nie ma opieki nad terrorystami, a w ten snieg nie da sie z nimi ruszac w miasto. Znaczy ze straszym tak, ale mlodszego na wozku nie popchne przez zaspy, na sanki siasc nie chce, a dzwiganie go w sobote na trasie Warszawa-Pruszkow dzis mi sie odbija zakwasami.
Co jeszcze mam? oczoplas po dwoch piwach - kolejny objaw starzenia sie. Moge mniej wypic, mam katar po dwoch piwach (jak moj ojciec kiedys), kiedy czytam zdejmuje okulary (jak mama)... tia. Co tam zmarszczki, phi ;) no, ale mam nowa frzyure od miesiaca, o ktorej nie wspomnialam, a ktora mnie odmladza, wiec moze innych starszych mych cech widac nie bedzie. A fryzure bede odswiezac w czwartek, co by na niemiecka wies wrocic jak z wielkiego miasta :)
Ale np. nie mam dzis kaca ;) im wiecej sniegu w Warszawie, tym mniej kaca, bo sie z domu nie chce wychodzic :)
No i nie mam szalika. Mojego ulubionego. Ze Hiszpanii. :(((((((( pan szatniarz, bardzo niemily zreszta, z klubu Opera, mi zagubil... bo przeciez szatnia nie odpowiada za rzeczy pozostawione w szatni. I sie tak zastanawiam, a jakby mi kurtke zima zgubili, to tez by nie odpowiadali?
Zlapalam siec w kuchni, wiec jestem, tak w ogole. Ale ile ustawien lapka musialam wykonac, nie pytajcie. Jedno piwo wiecej i na pewno bym nie ustawila :)
trzy tygodnie bez netu
[06.01.10/08:57]w koncu sie udalo wylapac jako takie WiFi u babci w pokoju na kanapie, ktore z ranca jak widac niezle ciegnie
ale co z tego, skoro moje dzieci nie lubiom, kiedy ja klepie klawiature
tak wiec wielkiego wpisu nie bedzie, bo czasu brak, a wieczorem, kiedy terrorysci vel testosteronki spia, to mi WiFi znika :( i dupa blada
czas leci jak szalony, maz wczoraj polecial do domu, czas nadrobic niewykonane spotkanka towarzyskie, zostalo przeciez tylko dni 10.... ja sie chyba nigdy nie zmienie, wszystko na ostatnia chwile
tymczasem w ten mroz ruszamy dupki, bo trzeba zakupic pampersy, by popoludniowa drzemka nie skonczyla sie powodzia w lozeczku
do potem
a w ogole zalegle zyczenia wszystkiego co dobre, co smaczne, co zdrowe, co fajne, co mile, co kochane, co udane, co rozwijajace, co uszczesliwiajace, co... co tylko Wam potrzebne
moje zamowienie sniegu podobniez bedzie zrealizowane?
[11.12.09/21:25]jutro, co prawda nie na miotle, ale odlatuje. Polsko, ojczyzno moja, witaj
ide dokopac walizom, bo jakos nie chcom sie dopiac... jak ja nie cierpie sie pakowac
bede pod starym numerem telefonu, jakby co
Buzka, Polsko, przybywam!
p.s. a jeszcze tylko wspomne, ze moje 2.5-letnie dziecko zaliczylo pierwsza ucieczke z domu - w kapciach i rajstopach.... na szczescie nie zdazylam sie przestraszyc na dobre, bo jak wyszlam z domu, to juz biegl do mnie ze strachem w oczach, ale i szelmowskim usmiechem takze, jak to on.
a co u was, to juz kompletnie nie wiem, bo komputer zaniedbalam.